Rozwój internetu spowodował, że mało osób uznaje spotkanie jako podstawową formę komunikacji. Większość problemów załatwia się za pośrednictwem poczty elektronicznej, wniosków na stronie lub portali społecznościowych. Na takiej samej zasadzie funkcjonuje e-firing. Czy e-fishing to rzetelne zachowanie pracodawcy? W jakich sytuacjach jest stosowany?
Na wstępie warto wyjaśnić, że e-fishing jest dostarczeniem wiadomości o zwolnieniu podwładnego za pośrednictwem internetu. Innymi słowy sam zainteresowany dowiaduje się o utracie stanowiska w służbowym e-mailu.
Tradycyjne zwolnienie odbywa się w czasie rozmowy zatrudnionego z przełożonym. Obie strony mogą zaprezentować swoją opinię, wymieniać argumenty, przedstawiać własne obiekcje i powody takiego zakończenia współpracy. To najbardziej sprawiedliwa i obiektywna metoda eliminowania zatrudnionych. Niestety traci popularność w ostatnich latach, ponieważ zajmuje dużo czasu, doprowadza do niezręcznej konfrontacji, wymusza zorganizowanie spotkania.
E-firing nie powinien być praktykowany, ponieważ stawia pracownika przed faktem dokonanym, zabiera możliwość obrony i przestawia zwolnienie jako normalny proces w drodze zawodowej zatrudnionego. Oprócz tego stawia przedsiębiorstwo w niekorzystnym świetle i nie zachęca chętnych do pojęcia współpracy.
red. Justyna Błahut
gazetaprawo.net